Zawezwanie do próby ugodowej , w podziale?

Nasprzątałam się i nagotowałam  dzisiaj, aż w końcu jest ta chwila, którą lubię – pełny spokój, wygodna kanapa, komputer na kolanach , kawa i …. .:).

Tak bez pośpiechu można pogadać, pomyśleć, wyskoczyć na chwilę z karuzeli.

I tak teraz zastanawiam się , czy jest sens wzywania do próby ugodowej w takiej sprawie, jak podział majątku wspólnego. Kiedyś już o tym pisałam – że jest taka instytucja, że tanio i szybko, że może załatwić problem podziału.

Dzisiaj myślę jednak, że to złudzenia.

Ludzie, którzy rozstali się ze sobą nie są skłonni do żadnego porozumienia. Są rozczarowani sobą nawzajem, pełni goryczy; obwiniają jedno drugie, nie chcą/ nie potrafią przyznać się do błędów; tak po cichu mają satysfakcję, że tej drugiej stronie jest ciężko i wcale , póki nie są zmuszeni, nie mają najmniejszego zamiaru płacić jakichkolwiek rachunków. A potem, gdy te emocje z czasem mijają , to liczą się już  tylko pieniądze – jak zrobić, żeby zapłacić jak najmniej, żeby wziąć jak najwięcej.

Może powiesz, że to nieprawda, że przesadzam, że generalizuję, że w Twoim wypadku jest inaczej.

Oburzysz się – co ona gada. Masz prawo, pewnie.

Ale ja to tak widzę, niestety. Pięć , dziesięć stokrotek na hektarze zachwaszczonej łąki niczego nie zmienia.

To nie jest tak, jak myślisz – zapłacę 40 zł od wniosku, przygotuję propozycję , że dla mnie to, a dla niego tamto, wyliczę sobie, ile on mi zapłaci jeszcze albo ja jemu i tanim kosztem , sprawnie podzielicie się swoim dorobkiem.

Druga strona, gdy dostaje odpis Twojego wniosku od razu analizuje wszystko i natychmiast myśli sobie: po moim trupie, nic nie muszę, nie ujęte są różne rzeczy, że miałem majątek osobisty, że ponosiłem różne nakłady, że wszystko jest zawyżone/zaniżone itd.itd. ,a tak w ogóle to nic jej  się nie należy albo najwyżej 1/10- ta.

Czekasz pełna nadziei  na termin z sądu, w końcu jest. Jedziesz kawał drogi , stajecie twarzą w twarz. Ty  ufna w dobry świat i sąd liczysz, że się powiedzie. On wylicza różne rzeczy , na które Ty nie jesteś  przygotowana; nie spodziewałaś się , uważasz, że nie tak się sprawy miały wcześniej, że kiedyś już ustalaliście jak się rozliczyć.

Patrzysz na tego sędziego i próbujesz mu tłumaczyć, ale pan sędzia mówi , że on tu nie jest od żadnego rozsądzania. Proponujesz, żeby wyznaczył następny termin, bo musisz się zastanowić, przemyśleć stanowisko drugiej strony, ale pan sędzia odpowiada zniecierpliwiony, że to niemożliwe,bo albo dzisiaj zawieracie ugodę albo nie; on tu nie prowadzi sprawy o podział majątku tylko posiedzenie ugodowe i zresztą ma już spóźnienie.

Myślisz sobie – to po co ja tu właściwie przyjechałam, po co mi to wszystko było?

Wracasz nocnym do domu zła na siebie, rozgoryczona.

Po co? Powiem Ci.

Po to, by kolejny raz przekonać się, że bez twardej i długotrwałej  walki nie ma nic.

Że wierzyłaś w mity. W jakieś zawezwanie do ugody za parę groszy, co wszystko w jednej chwili załatwi. W dobrą wolę byłego i  w te wszystkie mądre teksty o wyższości jakichś tam świąt nad innymi.

W końcu po to, by teraz już  przygotować się solidnie i zaopatrzona w dowody, wnieść sprawę do sądu o podział majątku wspólnego.

I tak ostatecznie, Hanko, obie doszłyśmy  do wniosku, że trzeba było od razu użyć skutecznego narzędzia niż sięgać po erzac.

Szkoda czasu i nerwów.

Szkoda złudzeń.

 

{ 18 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

R@f Luty 29, 2016 o 00:17

„Bez twardej i długotrwałej walki nie ma nic.”

Warto o tym przypominać – przede wszystkim sobie …. .:)

Odpowiedz

Bożena Żuber Luty 29, 2016 o 11:31

Dzięki,
tak to jest , choć niektórym spada z nieba.

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Marzec 7, 2016 o 22:35

Czasem strony muszą się „wykrwawić”, żeby dojść do wniosku, że najrozsądniejszym rozwiązaniem jest jednak porozumienie… Niejednokrotnie ta nauka kosztuje utratę wartości nieruchomości, nerwów, czasu…

Odpowiedz

Anna Koziołkiewicz-Kozak | Z obrączką czy bez Marzec 21, 2016 o 15:22

Dzień dobry Pani Mecenas!

Zdecydowanie zgadzam się, że zawezwanie do próby ugodowej to nie jest dobre narzędzie w sprawach o podział majątku wspólnego. Nie da się bowiem złożyć rzeczywistej propozycji ugody poprzez formalne pismo doręczone za pośrednictwem sądu.

Natomiast bardzo warto – i ja do tego zawsze zachęcam (o ile oczywiście jest szansa, że „po drugiej stronie” jest z kim rozmawiać), nie wytaczać od razu armaty (ta jest wprawdzie skuteczna, ale nieraz bardzo powolna), lecz NIEFORMALNIE zaprosić do rozmów – np. w formie mediacji.

Pani mec. Agnieszka Swaczyna w komentarzu powyżej wskazuje też na istotną sprawę – dojrzewanie do ugody. Otóż moje doświadczenie wskazuje, że na rozmowy ugodowe są 2 dobre momenty:
1. na samym początku, zanim sprawa się rozhula, pełnomocnicy popiszą pisma, świadkowie opowiedzą wszystko co najgorsze
2. po długiej walce, kiedy wszyscy już stracili nadzieję, że ta sprawa kiedykolwiek się zakończy, gdy następuje tzw. „zmęczenie materiału” – wtedy przychodzi czasem refleksja – skoro są nie daje rady zakończyć naszej sprawy, to może jednak sami znajdźmy rozwiązanie.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Ewelina Maj 13, 2016 o 12:47

Małżeństwo decydujące się na rozwód kieruje się emocjami, nie myśli logicznie i próbuje odebrać wszystko drugiej osobie… W takiej sytuacji nie możemy liczyć, na porozumienie.

Odpowiedz

adwokat.stokowska.pl/ Grudzień 16, 2016 o 13:56

Również się z tym zgadzam, podobnie było w momencie naszego rozwodu. Na szczęście nie dałam za wygraną i odzyskałam wszystko to co włożyłam w to błędne małżeństwo.

Odpowiedz

Dominik Maj 31, 2016 o 15:08

Dziękuję bardzo za artykuł, link wysyłam dalej. Pozdrawiam.

Odpowiedz

przechodniem Czerwiec 27, 2016 o 22:12

Czy od 01.01.2016 opłata sadowa od zawezwania do próby ugodowej nie wzrosła znacznie? Niska, atrakcyjna dla zgodnych, opłata w wysokości 40zł pozostała tylko do wartości sporu poniżej 10tys.zł, przy podziałach „małżeńskich” raczej wartość będzie większa i, co za tym idzie, opłata 300zł? Może drobne uaktualnienie wpisu, albo weryfikacja tego, co udało mi się wynaleźć w sieci.

Odpowiedz

Adwokat Połacik Czerwiec 2, 2017 o 11:38

Bardzo fajny artykuł. Czasami warto dążyć do consensusu ale nie zawsze się to udaje i potem takie małżeństwa się kończą tak a nie inaczej niestety takie są dzisiejsze realia.

Odpowiedz

Jarek Sierpień 8, 2017 o 08:59

Bardzo dobry artykuł i do tego pełen prawdy. Niestety rozstający się ludzie nie są w stanie zazwyczaj zrobić niczego po dobroci. Chyba, że rozstają się z woli obu stron, ale to raczej rzadka sytuacja.

Odpowiedz

kancelariappz Sierpień 10, 2017 o 13:32

Z moich doświadczeń wynika, że jakiekolwiek działania po dobroci się raczej w ogóle nie zdarzają. Zazwyczaj strony zażarcie walczą o to kto komu bardziej zrobi na złość.

Odpowiedz

libro Sierpień 24, 2017 o 09:42

Dokładnie. Często widowisko na sali sądowej podczas rozwodów jest wręcz żenujące jak się tak patrzy jak strony starają się jak najbardziej sobie nawzajem dokopać.

Odpowiedz

Kancelaria Professional Październik 10, 2017 o 15:10

Bardzo dobry artykuł, warto uświadamiać wszystkich jak jest i czasami taka walka nawet 2-3 miesieczna nie przyniesie skutków i efektów.

Odpowiedz

Agnieszka Październik 12, 2017 o 12:47

Moje wujostwo miało bardzo ciężki rozwód początkowo wujek nie chciał podpisać papierów rozwodowych na końcu nie mogli dostać rozwodu kościelnego a pomiędzy problem był z podziałem majątku wiadomo, auto ktorym jeździł wujek było ich wspólne, ciocia chciała pieniądze za niego a wujek nie chciał się go pozbywać, i koniec końców rozwód kosztował ich na prawde duzą ilość pieniędzy i kłopotów

Odpowiedz

Maria Październik 19, 2017 o 11:24

Straszne jest to, że ludzie najpierw przeżywają wspaniałe chwile, biorą ślub, dzielą wszystko ciesząc się tym a tu nagle po woli wszystko się rozpada i kończą w sądzie. Po co to wszystko. Potem w sądzie jest dramat i komedia zarazem. Właśnie przez to, że niektóre osoby nie potrafią się dogadać poprzez brak skrupułów i rozumu sprawa rozwodowa jest ciężka a przy tym kosztuje dużo pieniędzy. Dobrze pisze Pani we wpisie – najlepiej od razu wytoczyć ciężkie działa i mieć to za sobą, zacząć nowa.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Adrian Październik 20, 2017 o 11:20

Dobry temat do opisania wszystkiego konkretnie. Niektórzy oszczędzą sobie nerwów, czasu i pieniędzy. Popieram wpis, bo szkoda nerwów na walki w sądzie bez mocnego wsparcia prawnego.
Pozdrawiam Pani Bożeno :)

Odpowiedz

Sylwia Październik 30, 2017 o 09:35

Trafiłam tu w idealnym momencie. Bardzo dobry artykuł. Właśnie jestem w trakcie rozwodu. To naprawdę straszne uczucie.. W artykule dużo prawy, pozdrawiam :)

Odpowiedz

Barbara Listopad 16, 2017 o 10:53

Dzisiaj wszystko się tak łatwo rozpada. Kiedyś to wszystko było jakieś trwalsze. Mój syn ma dziewczynę, ale to zupełnie inna miłość z tego co widzę, niż te które były 20 lat temu. Bardzo ciekawy artykuł. Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis: