Uszczuplenia majątku wspólnego cz.I. – darowizny

Zadam dzisiaj prowokacyjne pytanie:

Jeśli jedno z małżonków przekazało na cele charytatywne, bez zgody drugiego, znaczną sumę pieniędzy należących do ich majątku wspólnego, to czy takie uszczuplenie ma jakieś skutki w toczącym się później podziale tego majątku?

Pozornie odpowiedź wydaje się prosta. Wszak wyzbycie się tych środków dokonane zostało w godnym celu, w związku tym druga strona, o ile dochodzi rozliczenia tych pieniędzy na swoją rzecz, działa sprzecznie z zasadami współżycia społecznego i jej żądanie  w tym zakresie pozbawione jest ochrony. Ale czy zawsze, w każdej sytuacji? Czy taka generalna ocena jest trafna, czy też należałoby raczej przyglądać się konkretnym sytuacjom?

Majątek wspólny ma służyć zaspokajaniu potrzeb rodziny. Oboje małżonkowie uprawnieni są do korzystania i zarządzania tym majątkiem, co w szczególności sprowadza się do czynności zmierzających do zachowania jego stanu.  Ta materialna baza nie może być pomniejszana bez porozumienia na inne cele, stąd określone w kodeksie rodzinnym zakazy czego nie wolno bez takiego porozumienia dokonywać.

O ile chodzi o darowizny, tj. wszelkie nieodpłatne świadczenia kosztem majątku wspólnego, to bez zgody współmałżonka dopuszczalne jest czynienie z tego majątku drobnych darowizn  zwyczajowo przyjętych.

No tak, tylko że dla jednej rodziny np. 500 zł to kwota „drobna”, a dla innej to suma znaczna. Zatem zawsze trzeba analizować sytuację jednostkową, bo operowanie ogólnikami może prowadzić do błędnych wniosków. Jeśli więc zbadamy jakie rodzina, jako całość osiągała dochody, jakie miała wydatki, na jakie cele je przeznaczała i jaki miały one charakter, to dopiero wtedy możemy stwierdzić, czy konkretna darowizna była drobna, czy nie, a w konsekwencji czy można było jej dokonać bez zgody drugiej strony.

Ale to nie wszystko. Chodzi bowiem o to, aby te drobne darowizny były jednocześnie zwyczajowo przyjęte.

Jak wiadomo, w każdej społeczności funkcjonują pewne zakorzenione obyczaje, niepisane normy zachowań wiążące się z obdarowywaniem kogoś przy jakiejś okazji, np. prezenty ślubne, pod choinkę, na różne rocznice, imieniny itp. Tego rodzaju wydatków ze wspólnej kieszeni nie bierze się pod uwagę w podziale,  bo z jednej strony nie mają większego znaczenia dla masy majątkowej, a z drugiej strony nie sposób przecież ich zabraniać, skoro są nikomu nieszkodzącym zwyczajem.

Patrzymy więc na to obiektywnie jako na zjawisko godne aprobaty i nie zagrażające bazie materialnej rodziny.

Czy jest jednak jakaś różnica w ocenie sytuacji, gdy jeden z małżonków przekaże ze wspólnych oszczędności na cel charytatywny np.10 000 zł, bez zgody żony, a ta kwota, przy ich poziomie życia, nie była wcale drobna?

Załóżmy taką sytuację, że w sprawie o podział majątku wspólnego b. żona mówi, że te pieniądze odkładali razem na tzw. czarną godzinę, że gdyby np. któreś  z nich zachorowało, albo  pogorszyła się sytuacja materialna,to byłyby środki na leczenie i wydatki na życie. Teraz ich nie ma i ona poniosła szkodę bo znajduje się  z tego powodu w gorszej sytuacji. Mało tego, załóżmy, że ona także twierdzi, iż nie miałaby nic przeciwko temu, aby mąż darował 100-300 zł, ale nie 10 000 zł – prawie całe oszczędności! Co na to on? Ano, że stwierdził, że pieniądze nie mają znaczenia i ważna dla niego była pomóc innym w ich cierpieniu i gorszej przecież sytuacji.

Jak do tego podejść. Sama się zastanawiam. Z jednej strony moralnie niczego zarzucić mężowi nie można, ale z drugiej strony darowizna w ocenie położenia ekonomicznego tej rodziny wcale nie była drobna. A poza tym, czy mamy tu do czynienia z taką sytuacją, jaką przewidział ustawodawca, to jest z darowizną zwyczajową? Czy można zarzucić żonie, że dochodząc rozliczenia tego wydatku z majątku wspólnego,  nadużywa swojego prawa zgłaszając takie żądanie?  Bo prawo takie wszak posiada. Jeżeli tak, to konkretnie z którą zasadą współżycia społecznego jej żądanie jest sprzeczne? Czy dobro interesu ogólnego w przypadku zbiórki publicznej  lub  dobro oznaczonego obdarowanego ma  pierwszeństwo nad  interesem strony domagającej się podziału zgromadzonych  w małżeństwie  wspólnych środków  finansowych?  Czy aktualna sytuacja życiowa tej strony, równe albo nierówne udziały mają tu  jakieś tu znaczenie? Czy i według jakich kryteriów da się znaleźć złoty środek, jakieś rozwiązanie pośrednie?

Chyba nie ma tu jednoznacznych sytuacji i każdy przypadek podlega odrębnej znowu ocenie, a każde generalizowanie za lub przeciw, będzie niesłuszne.

Tu wkraczamy w sferę sędziowskiego uznania, jego doświadczenia życiowego i zawodowego.

Jeśli tak, to ocena tej samej sytuacji może być skrajnie odmienna.

Ciekawa jestem Twojego zdania.

O innych uszczupleniach majątku wspólnego napiszę następnym razem.

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: