Udziały w majątku wspólnym

Procedury, procedury….

Towarzyszą nam na każdym kroku, gdy dochodzimy lub bronimy swoich praw, także w sprawie o podział majątku po rozwodzie.

Nie mam wątpliwości, że spotkałeś się przynajmniej raz w życiu z tym, że nie udało ci się czegoś przeprowadzić, albo nie załatwiłeś swojej sprawy tak, jak planowałeś bo potknąłeś się o  jakieś formalności, jakieś reguły, o których nawet nie wiedziałeś, ze istnieją i których przez to nie dopełniłeś.

A skutki są fatalne. Niejednokrotnie nie do odwrócenia.

Przykład?

Hanka  całe małżeńskie życie  ciężko pracowała na przysłowiowych dwóch etatach, a jej mąż zwykle nie interesował się rodziną, lecz raczej dużo popijał, rzadko pracował i w niewielkim stopniu przyczyniał się do utrzymania domu. Po rozwodzie z jego winy, Hanka w podziale majątku , zgodnie ze swoim żądaniem, otrzymała mieszkanie  spółdzielcze , którego dorobili się wspólnie za małżeńskich czasów.

Kiedy usłyszała postanowienie sądu, iż  ma spłacić b. męża z połowy wartości rynkowej tego mieszkania, wpadła w panikę.

„Jak to, przecież to dzięki mojej ciężkiej pracy udało się kupić lokal, a on niewiele się do tego przyczynił i to jest krzywdzące.”

Hanka wniosła apelację, w której domagała się ustalenia, że udziały w majątku wspólnym nie są równe.

Przegrała po 15- tu minutach.

Dlaczego,  spytasz?

Ano, po prostu dlatego, że  Pani PROCEDURA nie pozwoliła.

Okazuje się bowiem, że  w postępowaniu  przed sądem I instancji o podział majątku po rozwodzie   Hanka nie zgłosiła  żądania o ustalenie nierównych udziałów, natomiast zgłoszenie takiego żądania dopiero w apelacji jest niedopuszczalnym rozszerzeniem wniosku, o którym sąd odwoławczy orzekać nie może.

No i co z tego, że w okolicznościach życiowych Hanki, to niesprawiedliwe…. .

Procedura też ma tu swoje uzasadnienie, bo gdzież mógłby odwołać się były mąż Hanki, gdyby sąd odwoławczy uwzględnił jej żądanie?

Zostałaby mu jedynie kasacja, a to co innego i nie zawsze przysługuje.

Czy w każdej tego typu sytuacji sprawa jest beznadziejna?

Otóż moim zdaniem nie. Wszystko zależy od indywidualnego przypadku.

Jeżeli bowiem występowałeś w sprawie o podział majątku wspólnego bez pełnomocnika, zaś sąd nie pouczył cię o możliwości jego ustanowienia lub o możliwości zgłoszenia przez ciebie żądania ustalenia nierównych udziałów (wobec przedstawianych okoliczności),to możesz podnosić zarzut apelacyjny w tym przedmiocie. W zależności od konkretnego przypadku, zarzut może okazać się uzasadniony, co skutkuje uchyleniem postanowienia i przekazaniem sprawy sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania. Wtedy dopiero, po uchyleniu, masz dalej szansę  żądać i wykazywać  nierówność udziałów w majątku wspólnym.

Tak więc pamiętaj!

Jeżeli w sprawie o podział majątku po rozwodzie uważasz że zachodzą podstawy do ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym, zgłoś to żądanie najpóźniej do zakończenia rozprawy przed sądem I instancji, bo potem będziesz miał  jeszcze większy kłopot.

 

 

 

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: