Rozliczanie nakładów

Krótka historia :

Jacek przed ślubem kupił ze swoich oszczędności działkę. Po ślubie przez kilka lat budował na tej działce dom. Żona nie pracowała zawodowo, zajmowała się wychowywaniem dzieci. Jacek całą swą energię oraz resztę oszczędności i bieżące dochody z pracy poświęcił budowie. Żona przed ślubem nie posiadała swojego kapitału, tak więc w zasadzie cała budowa i wykańczanie domu oraz później jego urządzanie spoczywało na barkach Jacka.

A kiedy wszystko zostało już skończone, to okazało się, że cały ten wysiłek tak naprawdę nie miał sensu i że przyszła pora na rozstanie.

Ale jak tu się rozejść kiedy ten dom ciąży jak kamień. Jacek mówi – przecież to wszystko co miałem. Przecież to tylko dzięki mojej pracy, pieniądzom i wyrzeczeniom.  A ona z kolei, że dzieci były małe, prałam, gotowałam, sprzątałam, poświęcałam czas naszej rodzinie.

Wiem, że rozstań nie przeliczysz na pieniądze, ale jakoś trzeba tu wyważyć racje majątkowe, bo o nich tylko mowa.

Więc po kolei zobaczmy, jaki jest scenariusz podziału majątku wspólnego . Pyta mnie o to Czytelnik.

Otóż po pierwsze, skoro grunt należał do Jacka przed ślubem, to i wszystko co z gruntem  trwale  związane należy do  majątku osobistego Jacka ( działka zabudowana domem mieszkalnym). Ponieważ jednak dom budowany był już po ślubie( zakładam, że nie było umowy o rozdzielności majątkowej), to w postępowaniu o podział majątku wspólnego rozliczeniu podlegają nakłady z majątku wspólnego na majątek osobisty Jacka.

Przy tego rodzaju nakładach inwestycyjnych przyjmuje się taką oto metodę:

Najpierw należy ustalić ułamkowy udział nakładów małżonków w wartości rynkowej domu z czasu jego budowy, a następnie oblicza się  ten sam ułamkowy udział w wartości domu wg cen rynkowych z chwili podziału majątku wspólnego. W ten sposób urealnia się na datę podziału wartość tych nakładów po to, aby nie pokrzywdzić którejkolwiek  strony.

Tej wyceny dokonuje biegły sądowy z zakresu szacowania nieruchomości. Oczywiście nie da się z góry określić wyniku tej operacji rachunkowej, ponieważ wynik zawsze zależy od okoliczności konkretnej sprawy. Zanim biegły wyda opinię powinno się przeprowadzić postępowanie dowodowe aby ustalić, z jakich środków finansowych realizowana była budowa, czy poszczególne jej etapy. Jeżeli w naszym przykładzie Jacek twierdzi, że zaangażował swoje przedmałżeńskie oszczędności w budowę, to na nim spoczywał będzie ciężar udowodnienia tych twierdzeń – ile miał, co za nie wykonano.

Dochody z pracy Jacka wchodzą do majątku wspólnego i skoro były wydatkowane na budowę, to wartość tej budowy, jako nakład z majątku wspólnego na majątek odrębny. podlega rozliczaniu w podziale. Teoretycznie np. z majątku wspólnego wybudowano 80%  całego domu wartego 400 tyś. na datę zakończenia inwestycji w 2005 r. ( 20% ze środków Jacka). Na datę orzekania o podziale wartość tego domu wynosi 600 tyś. zł.

Do rozliczenia pozostaje zatem dzisiejsza wartość nakładu: 600 tyś. zł x 80% tj. 480 tyś. zł.

Pytanie tylko, czy na połowę, czy wg innych wielkości udziałów.

Zasadą jest domniemanie równych udziałów w majątku wspólnym i wg tej zasady rozlicza się też nakłady. Pisałam o tym wcześniej.

Jak przy każdego rodzaju domniemaniach, ten kto twierdzi inaczej, musi to udowodnić.

Musi zatem udowodnić zarówno istnienie ważnych powodów uzasadniających przyjęcie nierównych udziałów jak i rzeczywiste niejednakowe przyczynienie się drugiej strony do powstania majątku wspólnego.

Nie będę szerzej rozwijała tego wątku ponownie, wystarczy powiedzieć, że niezwykle ważne jest aby pamiętać, że sam fakt osiągania mniejszych dochodów, czy nawet ich brak ze strony współmałżonka sam przez się nie wystarcza do ustalenia nierównych jego udziałów w majątku wspólnym. Jeżeli ta strona prawidłowo wypełnia swoje role, tym bardziej jeśli zajmowała się domem i wychowaniem dzieci, to brak jest „ważnego powodu” akceptowalnego społecznie dla przyjęcia  innego udziału w bazie materialnej rodziny.

Takie jest orzecznictwo i doktryna prawa.

Zatem wszystko zależy od faktów, a raczej udowodnionych faktów.

Czyli żona „przy mężu” tak długo, jak nie zostanie jej udowodnione trwonienie pieniędzy, lenistwo, notoryczne zaniedbywanie dzieci, marnotrawstwo, zachowania nieakceptowalne społecznie, etc.etc. korzystać będzie z domniemania równych udziałów w majątku wspólnym i powinna  dostać połowę jego wartości.

Nierówne udziały są naprawdę wyjątkiem, a brak dowodów lub mylne rozumienie tego zagadnienia przez strony,  z reguły zmuszają sądy do oddalania żądań w tym zakresie.

Zatem powracając do sprawy Jacka – z owych 480 tyś. zł sąd zasądzi od niego 1/2 na rzecz b. żony.

Pozostają jeszcze ruchomości- jakieś meble i inne wyposażenie. Najlepiej podzielić się tym ugodowo, przyjąć aktualne wartości i nie toczyć walki o drugorzędne sprawy. Jeżeli tak się nie da zrobić, to z pewnością sąd komuś  przydzieli tapczan, czy telewizor itp. i przeliczy kwoty.

Podobnie będzie się działo w sytuacji odwrotnej, gdy chodzić będzie o rozliczenie nakładów z majątku osobistego na wspólny.

Także w tym wypadku biegły będzie ustalał udział procentowy nakładów np. przedślubnych na wspólny dom z daty jego budowy(zakupu) i ich  wartość  w obecnej wartości domu wg cen rynkowych.

Niestety, są to długotrwałe postępowania i zawsze jedna ze stron nie jest zadowolona z wyniku, ale innej drogi, poza porozumieniem, nie ma.

 

 

 

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Andrzej Styczeń 8, 2015 o 15:20

A jak wyglądała by sytuacja w przypadku gdyby zawarli by intercyzę przed ślubem i jedna strona ze swojego odrębnego majątku poczyniła by nakłady na majątek osobisty strony drugiej. Byli małżeństwem a nie w konkubinacie, czytałem „hasła” ..”z intercyzą jak w konkubinacie”… czy tak jest w istocie?

Odpowiedz

Beata Marzec 2, 2016 o 23:02

Jeżeli w czasie wspólności małżeństwo mieszka w mieszkaniu należącym do majątku osobistego jednego z nich, to opłaty ponoszone z tytułu czynszu za to mieszkanie wpłacanego do spółdzielni mieszkaniowej nie są nakładem podlegającym rozliczeniu nakładów z majątku wspólnego na osobisty, prawda? Nie można mówić, że są to wydatki na utrzymanie „substancji majątku”, bo służą zaspokojeniu potrzeb rodziny, tak?
Wiem, że nie udziela Pani porad na blogu, ale to taka chyba często poszukiwana informacja, a nigdzie nie znalazłam wyjaśnienia wprost podanego wyżej przykładu.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: