Rozliczanie długów w podziale majątku wspólnego

We Wrocławiu są  miejsca, gdzie można pożyczyć miejski rower i sobie nim pojeździć.

Nigdy nie zwracałam na to uwagi, ale dzisiaj przechodząc koło takiego parkingu spojrzałam na tablicę , a na niej  taki  mniej więcej napis:

Żeby się nie przewrócić i utrzymać równowagę, trzeba cały czas pędzić do przodu .

Super, prawda?

Nie tylko o rower tu chodzi, myślę … .

Dosyć trudno jest jednak utrzymać tę równowagę nawet pędząc do przodu, gdy za Tobą wloką się niepozałatwiane sprawy, a zwłaszcza nierozliczone długi.

I o tych długach właśnie, w związku z podziałem majątku wspólnego, słów kilka.

Na początek musisz uświadomić sobie, że sąd w zasadzie nie dokonuje rozliczeń długu niespłaconego.

Oznacza to , że jeżeli jeszcze w czasie małżeństwa zaciągnęliście kredyt, a po rozwodzie pozostaje do spłaty jeszcze jego część, to nie możesz się domagać, aby sąd w podziale majątku wspólnego niejako  ” przydzielił” jego spłatę  drugiej stronie.

Sąd nie może zmienić umowy kredytowej, w której Ty razem z współmałżonkiem zaciągnęliście określone zobowiązanie i osobiście odpowiadacie wobec banku  za jego wykonanie, czyli zwrot pieniędzy. Przecież sąd Wam nie pożyczał np.100 tyś. zł, więc tym bardziej nie może decydować kto miałby mu je oddać, prawda?

Z drugiej jednak strony sąd nie powinien być obojętny na Wasze porozumienie. Jeżeli więc zawrzecie ugodę, w której ustalicie, co komu ma przypadać z majątku wspólnego i kto komu ile dopłaca  w rozliczeniu oraz uzgodnicie , że niespłaconą kwotę kredytu przejmuje na siebie i spłaci jedna strona, to ok – sąd może taką ugodę  zatwierdzić.

Ale musisz pamiętać jednocześnie, że w istocie rzeczy to nie jest żadne rozwiązanie.

Dlaczego? Bo nie będzie miało żadnego znaczenia dla banku czy innego wierzyciela. Ugoda zawarta pomiędzy Wami przecież nie zmieniła umowy kredytowej, a w niej  nadal oboje jesteście  dłużnikami.

Aby tę umowę zmienić konieczna jest wola tych wszystkich stron, które umowę zawierały, a więc bez zgody banku obejść się nie może. Jeżeli bank uzna, że jego interesy co do spłaty zadłużenia nie są zagrożone, czyli jeśli jesteś samodzielnie wypłacalny lub dajesz dodatkowe zabezpieczenie spłaty długu, to wyrazi zgodę na przejęcie długu przez jedno z Was. Jeżeli natomiast oceni, że szanse spłaty kredytu są mniejsze, to po prostu nie zmieni umowy.

Czyli krótko mówiąc, takie porozumienie bez udziału banku, że wspólny dług spłacać będzie jedno z Was, a drugie jest od niego wolne ma skutek tylko i wyłącznie miedzy Wami –  w Waszym, jak to się mówi stosunku wewnętrznym, ale nie na zewnątrz. Jest ryzykowne. Może okazać się po czasie, że ten, który  w ugodzie  przed sądem zobowiązał się  spłacać wspólny dług przestał to robić. I co? Wtedy  bank wezwie  także Ciebie do zapłaty mimo, że wydawało Ci się, że sprawy były już pozałatwiane.

Całkiem inaczej wygląda sytuacja, gdy w czasie małżeństwa wzięliście kredyt na nabycie mieszkania, a jego spłata zabezpieczona jest hipoteką obciążającą to mieszkanie.

W takim wypadku niespłacony kredyt uwzględnia się w rozliczeniach , ale w jaki sposób i dlaczego, powiem następnym razem.

A póki co, pędź do przodu na swoim rowerze  i trzymaj równowagę – wszystko da się rozwiązać, choć wymaga czasu.

:)

 

 

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: