Podział majątku wspólnego i nie tylko

W  imię czego tak walczycie  w sprawach o podział majątku wspólnego?

Ty udowadniasz , co było Twoje, druga strona   –  co jej.

Kto dał więcej, na co wydawaliście pieniądze i co się z nimi stało.

Gubicie się we wzajemnych oskarżeniach, racjach- nie racjach. To wszystko tak naprawdę nie ma sensu, żadnego sensu.  W końcu zostajesz tak naprawdę sam.

Sam – bez tych tych dni, kiedy chodziliście po plaży wieczorem, gdy gadaliście do rana i kiedy każdy dzień bez niego,czy bez niej, był torturą.

Czyż naprawdę dzisiaj wspomnienia tamtych dni są nic nie warte?

Przecież to było i jest dalej TWOJE życie. Nie wymażesz tego, nie wierzę. Nie wierzę , że nie żałujesz.

Jeśli ona, czy on był wtedy niemal Tobą, to dlaczego, teraz po rozstaniu , nie stać Ciebie na to, aby oddać jemu, czy jej, tego,co faktycznie wniósł /a materialnie w Wasz związek?

Dlaczego teraz unikasz tego rozliczenia; dlaczego chcesz je zafałszować?

Dla pieniędzy, tak ? Uważasz, że to Ty dałeś, przyczyniłeś się etc. etc. Sprawiedliwość?

Rany Boskie, zostaw takie myślenie.

Jeśli nawet, no to co z tego, pytam?

Czyż nie robiłeś tego, bo chciałeś właśnie  tak? Bo nie robiłeś tego też dla siebie. Bo to w tamtym czasie było tak, jak sądziłeś, że jest ok? Teraz musisz to odwracać? Jakim kosztem?

Tak się zastanawiam- postępujemy tak, jakobyśmy mieli być nieśmiertelni albo mieli żyć co najmniej 200 lat. Czy mają znaczenie Twoje roszczenia o cokolwiek?

A gdyby tak zawalczyć o co innego. Ważniejszego, najważniejszego – o  o siebie i o nas, choć osobno.

O wspomnienia, o szacunek, o telefon w razie potrzeby i realne wsparcie i proste – przyjadę, przyjdę, pomogę, zostanę ,  co u ciebie? ….. .

Przecież nikt Ci nie dał gwarancji na udany związek, sam/a też, przyznaj się bez grzechu nie jesteś. Może więc teraz pora , gdyście się rozeszli , aby odkryć to, że Wasz związek tak naprawdę nie  sprowadzał się tylko do mieszkania, konta, etc., które dzielicie teraz? Jeśli tak uważasz, to zapomniałeś/aś już, co Was kiedyś połączyło. Tak? To usiądź , wypij kieliszek wina i przypomnij sobie….

Co ja tu chcę powiedzieć? Tylko to, że najważniejsze są relacje między Wami, także wtedy, gdy nie przyszło dalej być razem. Zostawmy te wszystkie przyczyny. Nie sądźmy się nawzajem. To nie prowadzi do niczego.

Ważne jest i to, co było i to, co będzie- z nami.

Przecież nie jesteśmy sobie obcy- kiedyś tam  ………….

Jeśli więc musimy dzielić się dorobkiem, bo tak chce prawo, to pamiętamy, że to przecież była rzecz wtórna naszego  kiedyś bycia razem. Że nie dlatego zeszliśmy się  aby pomnażać majątek, tylko iż było nam w t e d y  dobrze razem, cokolwiek to znaczy… .

Odpuśćmy więc sobie nawzajem wyrzuty, ustąpmy z rozliczeń co do grosza, poniechajmy  żądań choćbyśmy nawet mieli rację – w imię dobrych relacji na jutro, w imię nas samych w końcu.

Może to mrzonki, a może nie.

Po latach pracy wiem, jak wyniszczające są spory i do czego prowadzą.

Powiesz- wiem, ale nie mam wyjścia….

Rozumiem Cię, z tym że apeluję tu do obu stron , bo to przecież sprawa  dwojga, nikogo innego… .

Czy nie warto, jak sądzisz?

 

 

 

 

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Joanna Maj 14, 2016 o 17:13

Teraźniejszość jest kontynuacja przeszłości. Ludzie się nie zmieniają, ustępujący i wspierający, także ustępują i wspierają nadal. Nastawieni roszczeniowo, pozbawieni kręgosłupa moralnego gotowi wydłubać oko konającemu byle było tylko ze złota. Czy słowa namowy do odpuszczenia i zaprzestania walki nie dotrą – nie przypadkiem- do umysłu strony, która i tka jest poprzez swoją ustępliwość już skrzywdzona? Jeżeli ustępującą jest to strona z którą zostały dzieci to grabieży podlegają także ich dobra. Może święty spokój opiekuna daje im impuls do wyuczonej bezradności. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W każdym razie dziwne wydaje się, żeby najważniejsze w tej chwili były relacje miedzy rozwiedzionymi? Zastanawiam się czemu? Jest tyle osób wokoło. rodzina, sprawdzeni przyjaciele, dobrzy ludzie zapomniani lub odsunięci z natłoku innych spraw. Czemu najważniejsze są relacje z kimś o kim najlepiej zapomnieć? Czy to nie jest namawianie do trwania w pozycji ofiary przemocy? Przecież sprawca nie będzie analizował, zastanawiał się czy może nie zmienić swoich przekonań i działań. Słowa jeżeli dotrą do świadomości i powzięty zostanie wysiłek wdrożenia w czyn to tylko u tych, którzy zawsze wyciągają serdeczną dłoń i wiadomo co się dzieje z ich ręką dzieje…………. Pozdrawiam

Odpowiedz

Julissa Maj 30, 2016 o 17:57

It’s great to read something that’s both enjoyable and provides praidatgsmc solutions.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: