Kwatera wojskowa, a udziały w majątku wspólnym

Niejednokrotnie zdarzają się sytuacje szczególne, kiedy możesz spotykać  się z argumentacją, że udziały w majątku wspólnym po rozwodzie nie są równe, ale nie dlatego, iż  jeden  z b. małżonków czynił należyte starania, a drugi nie, lecz  z całkiem innego powodu.

Wyobraź sobie, że moja blogowa Hanka poślubiła żołnierza zawodowego. Wojsko przydzieliło mężowi Hanki  mieszkanie tzw. kwaterę stałą. Przydział uwzględniał potrzeby rodziny, dlatego też przyznano  mu np. 2 pokoje.

Potem historia toczy się banalnie: rozwód, podział majątku wspólnego.

Dalej robi się już o tyle ciekawie, ze w postępowaniu o podział majątku, b. mąż Hanki twierdzi, że jego udział w majątku wspólnym jest większy, bo gdyby nie to, że był żołnierzem zawodowym, to mieszkania w ogóle by nie dostali. Inaczej mówiąc, twierdzi, że jego  szczególny status zawodowy uprawniał tylko jego, a nie Hankę do otrzymania przydziału kwatery wojskowej. Uważa więc, że przyczynił się do powstania majątku wspólnego w większym stopniu i posiada w nim większy udział.

Mało tego, zdarzają się sytuacje, iż w podobnych okolicznościach  b. małżonek twierdzi, iż prawo do tej kwatery w ogóle nie wchodzi do majątku wspólnego.

No właśnie, jak to jest?

Niby coś jest na rzeczy w tym, co mówi mąż Hanki, ale z drugiej strony….

Zastanawiałam się nad tym przy okazji którejś mojej sprawy.

Rozważając za i przeciw, doszłam w końcu do przekonania, że nie ma  tu znaczenia, że status zawodowy b.małżonka umożliwił przyznanie mu kwatery.Wszak  prawo do otrzymania przydziału wynikało z przepisów prawa (ustawy  o zakwaterowaniu sił zbrojnych), a nie z powodu osobistych  starań o dobro rodziny. Jeśli spełniał warunki do przyznania mu kwatery, to ją po prostu otrzymał i to z woli ustawodawcy, który dał mu takie możliwości.

Przeciwne rozumowanie prowadziłoby do paradoksalnych rozwiązań, nie mających nic wspólnego  z generalną zasadą jednakowego współuprawnienia  małżonków do majątku wspólnego, powiązanego z ich jednakowym zobowiązaniem do współdziałania na jego rzecz.

W zobowiązaniu tym mieści się przecież element podmiotowy, a więc dotyczący zachowań zależnych od danej osoby. Uprawnienia przyznane przez przepisy prawa znajdują się  już na  całkiem innej orbicie.

Powiesz, ok – ale przecież to on się wystarał żeby zostać tym żołnierzem i  spełnić warunki do nabycia uprawnień do kwatery,więc czemu nie ?

Moim zdaniem odpowiedź jest krótka:

Choćby nie wiem jak bardzo długą drogę przeszedł mąż Hanki aby zostać żołnierzem zawodowym, to nie miałby nigdy prawa do kwatery wojskowej i  tym samym nigdy by jej nie dostał, gdyby Państwo nie postanowiło, że tym osobom takie uprawnienia należy przyznać.

Czyli to nie jego zasługa, tylko prawa. Kropka.

I na koniec, jeszcze jedno:

Owszem, może czasami być tak, że prawo do kwatery nie będzie należeć do majątku wspólnego. Ale będzie tak generalnie wtedy, gdy przydział ten wydany został żołnierzowi przed ślubem, a nie po zawarciu związku małżeńskiego, z uwzględnieniem osoby współmałżonka.

To tak bardzo w skrócie,oczywiście.

Pocieszyłam Cię, czy zmartwiłam?

Jak widzisz,  prawne rozumienie  kwestii  udziałów w majątku wspólnym niekoniecznie pokrywa się z intuicyjnym rozumieniem.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

adwokat Iwo Klisz Styczeń 28, 2017 o 07:29

Pani Mecenas, rozumiem, że w tej konkretnej sprawie sąd potwierdził Pani stanowisko?

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: