Czasem lepiej ustąpić,aby wygrać

Jest już strasznie późno i nie pora na kolejne poważne tematy, więc  opowiem krótką historię pewnego procesu, który zakończył się tak, jak w tytule.

Otóż jakiś czas temu w imieniu Pana wniosłam pozew o rozwód bez orzekania o winie, przy czym wiadomo było z góry, że lekko nie będzie. No i nie było zaskoczenia, bo Pani mówi: nie. No to wiadomo, że zmieniamy żądanie na rozwód z jej winy spodziewając się dalszych schodów. Oczywiście, Pani na to, że skoro tak, to ona chce tego rozwodu, ale z winy Pana. Jak w książce pisze.

No nieźle, zapowiada się proces na 3 pełne lata, bo nie ma też zgody na inne żądania. Pomimo tego, że  apeluję o zgodne poniechanie winy w imię utrzymania poprawnych choćby, a koniecznych relacji przy okazji kontaktów z dziećmi, Pani stanowczo mówi: nie! Chcę jego winy nawet za 5 lat – ja mam czas. W końcu jednak zmienia zdanie, ale stawia warunek: najpierw chcę mieszkanie dla siebie, pieniądze jeszcze, a potem się zgodzę. Też często tak bywa.

Ale teraz mój klient na takie dictum nie wyraża zgody. Po wielokrotnych spotkaniach negocjacyjnych, w końcu dochodzimy do porozumienia i strony ustępują częściowo ze swoich stanowisk. Zgłaszam na piśmie uzgodnione stanowiska co do wszystkich istotnych kwestii, w tym dodatkowo o zgodny podział majątku wspólnego obejmujący owo mieszkanie, a tu niespodzianka: sędzia mówi, że on nie będzie dzielił majątku, bo to nie należy do sądu rozwodowego, a jak chcemy, możemy to sobie robić w sądzie rejonowym, bo nie ma opinii biegłego co do wyceny.

No nie, oczom i uszom nie wierzę, wszak jest zgodny podział: co jest, jaka wartość, co komu przypada i brak spłat lub dopłat. Powołuję przepis, że nie ma racji. Przecież to we wszystkim zgodny dział i nie wydłuża postępowania o rozwód.Wyszedł z sali i po powrocie stwierdził jedynie, że trzeba podnieść wartość rynkową lokalu. Ok, wszak ma być bez spłat i dopłat.

Zakończyliśmy. Czy któraś ze stron przegrała?

Nie, obie są wygrane. Mój  klient, choć ustąpił z rozliczeń finansowych,  uzyskał wolną drogę, którą chciał iść dalej, zaś Pani otrzymała mieszkanie bez zobowiązań pieniężnych na jego rzecz. Obie strony oszczędziły sobie następnych kilku lat narastającej wrogości, a dzieciom – takiego obrazu ich rodziców. Mnie – stresu.

Miał być temat mniej poważny, a widzę, że chyba tak nie jest :)

 

 

 

 

 

 

 

 

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Agnieszka Swaczyna Styczeń 19, 2014 o 14:40

Bardzo ładna – z życia wzięta – historia. Ano tak już jest w sprawach rozwodowych, że tradycyjny podział na wygrany – przegrany wymyka się spod zwykłego rozumienia znaczenia tych słów ;-).

Odpowiedz

Jola Czerwiec 17, 2015 o 17:51

Witam mam prośbę czy mogła by mi pani pomóc,chodzi o podział majątku z kredytem hipotecznym.Ja rozwodziłam się dwa lata ,miało być z orzeczeniem o winie ale na końcu zrezygnowałam i zgodziłam się na ugodę.Ja i moje dzieci uciekłyśmy z domu przed rozwodem ,nie dałam rady po wniesieniu sprawy o alimenty mąż doprowadził nas do tego że baliśmy się spać z nim pod jednym dachem.dzieci prosiły mnie, że mamy iść ”’byle gdzie byle nie z tata” wyprowadziłam się zabrałam dziec łóżka ,jedną starą szafę kosz do prania jedną szafkę do łazienki i na początek mikrofalę i dzieci komputer.Zostawiłam całe wyposażenie kuchni ,łazienki, sypialni ,jadalni oraz samochód zabrał mi kluczyki już parę miesięcy wcześniej mówiąc że to jego samochód. Dom zostawiłam umeblowany ja dorabiam się od nowa,myślałam że będąc uczciwą szybciej rozwiąże sprawy rozwodu i podziału majątku(ja naiwna).Teraz widzę że był to błąd ,mieszkając z mężem płaciłam połowę kredytu, za prąd i wodę natomiast za gaz internet dla dzieci płaciłam ja bo jemu gotowała mama a dzieci to nie jego problem nie rozmawiał z nimi od czasu kiedy ja z nim przestałam rozmawiać jak wniosłam o alimenty to dał mi 400zł na dwoje dzieci po paru miesiącach otrzymałam 700 zł.wyrok sądu ,ale mąż przesyłał mi pieniądze na konto kredytu hipotecznego i w ten sposób jak mi się udało trafić w jaki dzień przesłał pieniądze, to udało mi się je wyciągnąć jak bank zaksięgował pieniądze to pobierał je na kredyt hipoteczny.Zapomniałam napisać że jak się wyprowadziłam z domu to przestałam płacić kredyt nie mogąc się porozumieć w kwesti podziału majątku sama chciałam doprowadzić do tego ażeby komornik zmusił mojego męża do spłaty kredytu lub sprzedaży domu bo razem już nie dało się żyć ,ale mój mąż twierdził że wszystko jest jego a ja mam płacić kredyt nie mieszkając z nim .Teraz wynajmuję mieszkanie i nie stać mnie na to ażeby płacić za dwa domy. Miałam założoną niebieską kartę,musiałam się udać po pomoc do psychiatry i do psychologa z dziećmi ,teraz odzyskaliśmy spokój tylko problem z kredytem .Chętnie wróciłabym do mojego domu bo to że kupiłam ten dom to dwa lata chodzenia koło właściciela po bankach ,geodetach ,sądzie notariuszach ,radcy prawnego było dużo problemów ażeby kupić ten dom mąż go nie chciał ale i jego zdołałam namówić oraz moich teściów, bo to najpierw oni a później mój mąż wyraził zgodę ażeby go kupić (ale to już inna długa opowieść).Każda cegła,cement ,umywalka ,szafa,cokolwiek było kupowane do remontu czy do domu jakikolwiek fachowiec załatwiany wszystko to załatwiałam ja mąż tylko raz pojechał do banku podpisać umowę i do notariusza to było wszystko co przyczyniło się do kupna domu jeśli chodzi o jego osobę .A teraz przysłał mi pismo że spłaci mi 16,000zł. za dom ale z tych pieniędzy muszę mu jeszcze 10,000 tysięcy oddać a ja dostanę 6,000zł.Mama męża pożyczyła nam na remont domu 20,000 ja co miesiąc oddawałam jej po 400zł. przez 4 lata i dwa miesiące oddałam pieniądze moim teścia a oni teraz twierdzą że darowali te pieniądze mojemu mężowi i teraz ja jemu muszę oddać 10,000 nawet wypisali oświadczenie z data pożyczenia tych pieniędzy że była to darowizna.Ja pożyczając te pieniądze wypisałam kartkę że pożyczam od nich taką kwotę 20,000 ale jak oddałam nie zażądałam zwrotu tej kartki nie pomyślałam że ktoś może być takim oszustem ale taka już jestem naiwna.twierdza w pozwie że ta kartka jest to dowód że pieniądze otrzymałam ale to nie była darowizna tylko pożyczka bo tak było na kartce.Dom był wyceniony przez bank na 240,000 ja kredyt miałam 160,000 bo taka była cena domu, teraz w pozwie wartość domu jest 180,000 i tym sposobem mąż i jego rodzina chcą mi dać 6,000zł .Ja chętnie bym wróciła do domu i płaciła kredyt ,ale nie z eks mężem. Troszkę to zkręcone ale jeśli będzie mi chciała pani pomóc to udzielę wszelkich informacji .Dziekuje i pozdrawiam.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: